środa, 23 stycznia 2013

#4 Louis cz. 2



Louis pisał do mnie codziennie. Raz , przypadkowo , napisałam mu ulicę na której mieszkam .
Zabrałam się właśnie za robienie ciastek . Usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi . W drzwiach stał Louis w masce Spidermana .
- Prze-przepraszam , czy trafiłem do domu panny Meggie ? - powiedział wysokim głosem .
- Tak , prosze pana . Co pana do mnie sprowadza ? - zapytałam ze śmiechem .
- A tak przyszedłem cię odwiedzić - powiedział Louis już normalnym głosem , zdejmując maskę .
- Zapraszam do środka , akurat robię ciasteczka - powiedziałam
Louis wszedł do domu . Poszłam na chwilę do innego pokoju , a gdy wróciłam zobaczyłam Louisa trzymającego tzw. pisaki do ozdabiania ciastek . Spojrzałam na jego dzieło . Na jednym narysował gołębia i podpisał : Kevin , na drugim marchewkę , a na trzecim słowo : SUPERMAN ! . Poszłam po aparat i uwieczniłam jego dzieła . Louis wziął aparat do rąk i zaproponował wpólne zdjęcia. Raz on , raz ja zakładaliśmy maskę Spidermana . Nigdy się tak nie uśmiałam , słowo daję . Zapadł już zmrok i Louis zaczął się zbierać . Gdy on ubierał kurtke , ja strzepywałam mąkę z jego włosów .
- Pa , mała - powiedział przytulając mnie , a jednocześnie targając mi włosy .
-Pa , SUPERMANIE. - odpowiedziałam i pomachałam mu na pożegnanie .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz