Louis pisał do mnie codziennie. Raz ,
przypadkowo , napisałam mu ulicę na której mieszkam .
Zabrałam się właśnie za robienie ciastek
. Usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi . W drzwiach stał Louis w
masce Spidermana .
- Prze-przepraszam , czy trafiłem do domu
panny Meggie ? - powiedział wysokim głosem .
- Tak , prosze pana . Co pana do mnie
sprowadza ? - zapytałam ze śmiechem .
- A tak przyszedłem cię odwiedzić -
powiedział Louis już normalnym głosem , zdejmując maskę .
- Zapraszam do środka , akurat robię
ciasteczka - powiedziałam
Louis wszedł do domu . Poszłam na chwilę
do innego pokoju , a gdy wróciłam zobaczyłam Louisa trzymającego tzw. pisaki do
ozdabiania ciastek . Spojrzałam na jego dzieło . Na jednym narysował gołębia i
podpisał : Kevin , na drugim marchewkę , a na trzecim słowo : SUPERMAN ! .
Poszłam po aparat i uwieczniłam jego dzieła . Louis wziął aparat do rąk i
zaproponował wpólne zdjęcia. Raz on , raz ja zakładaliśmy maskę Spidermana .
Nigdy się tak nie uśmiałam , słowo daję . Zapadł już zmrok i Louis zaczął się
zbierać . Gdy on ubierał kurtke , ja strzepywałam mąkę z jego włosów .
- Pa , mała - powiedział przytulając mnie
, a jednocześnie targając mi włosy .
-Pa , SUPERMANIE. - odpowiedziałam i
pomachałam mu na pożegnanie .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz